|
|
POGON FANS - 03/04/2003 10:46
jest to artykul z kuriera
Pogoń Fans
Szczecin bez Pogoni?
Piłkarska wiosna ruszyła pełną parą, za nami już trzy serie spotkań. Pogoń, o czym wszyscy doskonale wiemy, uległa swoim rywalom, nie zdobywając nawet bramki. Wyniki osiągnięte przez klub nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. Tylko niepoprawni optymiści wierzyli, że po tym całym cyrku, jaki zafundowali nam w czasie zimowej przerwy Les Gondor i władze miasta, drużyna nawiąże walkę z najlepszymi jedenastkami w Polsce.
Choć teoretycznie Pogoń wciąż ma szansę na utrzymanie się w ekstraklasie, to tak naprawdę nikt w to już nie wierzy. I ligę straciliśmy po katastrofalnej jesieni, a zmarnowany okres przygotowawczy stał się jedynie gwoździem do trumny. Niestety, wszystko to stało się za cichym przyzwoleniem włodarzy miasta na oczach tysięcy kibiców.
Kolejne oświadczenia zarówno samego prezydenta, jak i ludzi odpowiedzialnych za prowadzenie rozmów z SSA Pogoń okazały się po raz kolejny pustymi sloganami, obietnicami bez pokrycia. Któż inny jak nie prezydent Jurczyk mówił o awaryjnym planie, który zapewni funkcjonowanie klubu. Od nadzwyczajnej sesji Rady Miasta dotyczącej Pogoni minęły już jednak dwa miesiące... a planu jeszcze nie poznaliśmy. I zapewne nie poznamy, bo wiele wskazuje na to, że prezydent go po prostu nie ma.
Po styczniowej demonstracji zorganizowanej przez Pogoń Walczącą głos w sprawie przyszłości klubu zabrało kilkunastu lokalnych prominentów. Przed manifestacją nie wykazywali oni żadnego zainteresowania losami Pogoni, ale gdy sprawa stała się medialna... nagle przemówili. Przed telewizyjnymi kamerami wykazywali wielką troskę o przyszłość szczecińskiej drużyny. Dla uważnych obserwatorów było to nic innego jak tylko "parcie na szkło". Czas pokazał, że określenie okazało się uzasadnione, bowiem po kilku tygodniach sprawa przycichła, a wraz z nią wszyscy "zaniepokojeni losami Pogoni". Po raz kolejny politycy pokazali swoje prawdziwe oblicze.
Tak naprawdę los klubu nigdy ich nie interesował i nie interesuje, co potwierdzają już słynne słowa wiceprezydenta Szczecina, Leszka Chwata, który publicznie stwierdził, że świat się nie zawali, gdy Pogoń zniknie ze sportowej mapy kraju. Kolejne ekipy rządzące naszym miastem mają właśnie taką odpowiedź na pogarszającą się sytuację gospodarczą Szczecina. Świat się nie zawali, gdy upada stocznia... świat się nie zawali, gdy rezygnuje kolejny inwestor... świat się nie zawali, gdy sprzedamy kolejne grunty pod hipermarket. Byle do kolejnych wyborów.
Tymczasem Pogoń jest już na samym dnie i w najbliższym czasie może podzielić los wielu zasłużonych klubów, które pałętają się gdzieś między trzecią, czwartą a piątą ligą (Lechia, Motor, Zawisza, mielecka Stal). Kolejne posunięcia i deklaracje Gondora niczego dobrego nie wróżą. Wszyscy wiemy, że włodarze klubu powinni się już myśleć o jesieni i ciężkiej II-ligowej batalii, ale czy tak naprawdę coś się w tym kierunku robi? Czy możemy być pewni tego, że na jesieni Pogoń przystąpi do rozgrywek, a jeśli tak, to w jakim składzie i z jakim budżetem? Czy wszyscy ci niby zaniepokojeni losami klubu myślą o tym już dziś, czy też zabiorą głos już po fakcie, gdy Pogoń upadnie i do rozgrywek nie przystąpi?
Należy postawić zasadnicze pytanie: na co czekają władze miasta i dlaczego nie podejmują żadnych kroków? Czy potrzebna jest kolejna Wielka Demonstracja na ulicach Szczecina, aby przypomnieć, że problem klubu pozostaje nierozwiązany?! Czy władza liczy się ze zdaniem mieszkańców tylko wtedy, gdy ci, zdesperowani wyjdą na ulice? Tym razem nikt nie będzie organizował pikiety pod pomnikiem. Tym razem tysiące fanów Dumy Pomorza mogą się zebrać pod urzędem. Ciśnienie rośnie. Czy tylko w ten sposób sprawy Pogoni mogą znów stać się ważne dla łaskawie panujących nam urzędników i prezydentów?
Czy rajcom miejskim zupełnie nie przeszkadza, że jedna z wizytówek Szczecina chyli się ku upadkowi, że brakuje pieniędzy nawet na odżywki dla piłkarzy i piłki treningowe? Czy to jest normalne, czy nikt się z tego powodu nie wstydzi? Wciąż zadajemy podobne pytania, i wciąż pozostają one bez odpowiedzi. Ciągnące się latami negocjacje i towarzyszące im zgrzyty pokazują wyraźnie, że mamy nieudolnych, niekompetentnych radnych i urzędników, którzy swoimi decyzjami lub ich brakiem ośmieszają Szczecin w oczach całej Polski. To, co dzieje się z Pogonią, wyraźnie pokazuje, że kolejni prezydenci i ich zaplecze nie mają żadnego pomysłu na zarządzanie miastem.
Pogoń Walcząca
nie tylko z nazwy
Jako kibice nie mamy zamiaru stać z boku i bezczynnie przyglądać się upadkowi klubu z ponad
50-letnią tradycją. Protestujemy także przeciwko bezczynności władz Szczecina, które w milczeniu przyglądają się katastrofalnej sytuacji Pogoni. Głośno i wyraźnie domagamy się szybkiego podjęcia konkretnych decyzji, bo czas działa na naszą niekorzyść. Mamy dość kolejnych deklaracji i wytykania błędów poprzednikom.
Jako Pogoń Walcząca nie ustaniemy w działaniach na rzecz ratowania Dumy Pomorza. Po fiasku rozmów z Gondorem nie zrezygnowaliśmy, nie daliśmy za wygraną, lecz zabraliśmy się do pracy, myśląc już o kolejnym sezonie.
Liczne głosy poparcia napływające ze wszystkich miejsc, do których los rzucił sympatyków Pogoni, pokazują, że obraliśmy właściwą drogę. Tylko w ostatnim czasie otrzymaliśmy listy i zamówienia na koszulki i kurtki PW z Australii i USA. Oprócz słów poparcia napływają także konkretne oferty pomocy organizacyjnej i finansowej. To dodaje nam wiary i chęci do dalszej walki. Z każdym tygodniem na spotkania Pogoni Walczącej przychodzi coraz więcej osób, które mają już dość przyglądania się upadkowi Dumy Pomorza.
Nie potrafimy sobie wyobrazić Szczecina bez Pogoni, bez meczów i emocji z nimi związanych. Z nostalgią wspominamy czasy, gdy nasza drużyna, choć biedna, walczyła jak równy z równym z najlepszymi polskimi ekipami. Budżet mieliśmy mizerny, ale ambicji i woli walki nie brakowało. To było i jest najważniejsze. Wtedy wszyscy identyfikowali się z klubem i byli dumni, nosząc granatowo-bordowe szale. Dziś wiele byśmy dali, aby te czasy wróciły, aby znów cały Szczecin chlubił się swoją Pogonią.
()
|
Srbijo - Izvinjavamo se za našu prodajnu kurevsku vladu
Szczecinska Brac
"Ale któż ze zwykłych ludzi pomyślałby, że to właśnie ci stadionowi chuligani i bandyci w szalikach jako pierwsi poszliby walczyć za Ojczyznę, gdyby taka przyszła potrzeba? To właśnie ludzie cechujący się tak wielkim patriotyzmem broniliby kraju..."-JKM
|
|