|
|
Pewna ciekawa historyjka o kibicach Lecha :) - 14/11/2001 16:27
CYTAT Z OFICJALNEJ STRONY LECHA POZNAŃ
"Kibice Schalke 04 na Bułgarskiej
Ostatni mecz Lecha w Pucharze Polski, z Groclinem Grodzisk Wlkp. Obserwowała kilkunastoosobowa grupa kibiców Schalke 04. O przyjaźni między kibicami Schalke z fanami Lecha, o początkach tejże współpracy oraz o Lechitach w Bundeslidze rozmawialiśmy z kibicami z Niemiec.
- Cała nasza współpraca zaczęła się od kooperacji między dwoma klubami kibica Schalke. Jednym z nich był mój klub kibica, który powstał we Frankfurcie nad Odrą. Pozostaje on, po dziś dzień, jedynym polsko-niemieckim klubem kibica. Drużyna Schalke założyła blisko sto lat temu polska emigracja zarobkowa. Szybko doszliśmy do wniosku, że należy sięgnąć do korzeni i postanowiliśmy nawiązać współpracę z kibicami polskiego klubu. Trafiło akurat na Lecha. Pierwszym powodem było to, że również występują w biało-niebieskich barwach oraz posiadają bogatą tradycję. Ważne było również wspólne korzenie - Schalke jest klubem wywodzącym się ze środowiska robotniczego (górniczego w tym przypadku), natomiast Lech to klub kolejarski. W 1996 roku zaproponowaliśmy współpracę, na którą przystali poznańscy kibice.
- Współpraca zaczęła się od małego szoku! W 1996 roku - jesienią - zaprosiliśmy ekipę kibiców poznańskich. Ku naszemu zdziwieniu przyjechali chuligani. Nie tak wyobrażaliśmy sobie współpracę między kibicami Schalke i Lecha. Podczas trwającego cztery dni spotkania okazało się jednak, że nasza współpraca może czymś dobrym zaowocować i można ją kontynuować. Chcieliśmy, krok po kroku, budować więź z Poznaniem. Składały się na to dwa przyjazdy kibiców Schalke na stadion Lecha. Małą grupę kibiców Kolejorza zaprosiliśmy również do Mediolanu, gdzie rozgrywaliśmy finał Pucharu UEFA z Interem. Kontakty są, jak widać, utrzymywane. Przyjechaliśmy do Poznania jedenastoosobową grupą. Przeprowadziliśmy bardzo owocne rozmowy z przedstawicielami klubu oraz kibicami. Na wiosnę na pewno zaprosimy kibiców Lecha na Arenę (nowowybudowany stadion Schalke) oraz na spotkania kibicowskie.
- Chciałbym podkreślić, że wymiana, która na początku była bardziej oficjalna, zaowocowała bardzo sympatycznymi kontaktami - wręcz przyjaźniami. Wymiana z chuliganami dała nam z kolei możliwość zapoznania się z sytuacją, jaka panowała w latach 90-tych w polskiej piłce. Rozmawialiśmy nie tylko o chuligaństwie stadionowym, ale również o sytuacji w polskich klubach.
- Inicjatywa kibicowska, którą reprezentujemy, wydaje od kilku lat wydaje własny "zin-magazyn". Jest on największy w Bundeslidze i ma 8 tys. nakładu. Od czasu kiedy nawiązaliśmy współpracę w gazecie tej powstała stała rubryka, w której donosimy o wydarzeniach na Lechu oraz w polskiej piłce. Wszyscy, którzy to czytają są dobrze poinformowani o naszych kontaktach z Poznaniem.
W Schalke występują dwaj polscy piłkarze - Wałdoch i Hajto.
- Z punktu widzenia naszych kontaktów kibicowskich, nawet jeśli w Schalke nie grali by ci dwaj piłkarze, to dalej współpracowali byśmy z Lechem. Należy jednak dodać, że w jednym z ostatnich wydań "zinu" znalazły się obszerny wywiady z Polakami. Były to najlepsze z wywiadów ostatnich lat.
Lechici w bundeslidze.
- W czasie wymiany kibicowskiej w 1997 roku w Poznaniu Piotr Reiss zagrał z nami w drużynie, przeciwko kibicom Lecha. Strzelił kilka pięknych bramek i dzięki niemu wygraliśmy mecz. Właśnie on jest naszym ulubieńcem i śledzimy jego karierę w Bundeslidze. W kolei Waldemar Kryger ma świetną opinię jako rzetelny obrońca, a Andrzej Juskowiak to wyborowy snajper.
Polscy zawodnicy.
- Ostatnio sprowadza się bardzo dużo polskich piłkarzy i dają sobie oni radę w lidze niemieckiej. Generalnie w Niemczech wiadomo o polskiej piłce dużo, ale głównie z tej negatywnej strony. Wiadomo o tym, co pisze prasa - skandale korupcyjne, praktyki transferów piłkarzy, itp. Menedżer Schalke mówi, że długo zastanawia się zanim zasiądzie do rozmów z menedżerem, który oferuje mu piłkarza z Polski. Zwykle pertraktacje są trudne i nieprzejrzyste.
Oczywiście prawdą jest również, iż dzięki sukcesom reprezentacji narodowej oraz indywidualnym sukcesom piłkarzy (transfer Dudka do Liverpoolu, bramki Olisadebe, Kryszałowicz i Wichniarek szaleją w 2. Bundeslidze) więcej kibiców zaczyna odkrywać, że futbol polski ma się dobrze. Nie trzeba wspominać 1974 roku, kiedy wspaniała drużyna Górskiego tryumfowała na stadionach niemieckich.
O awansie Lecha.
- Żeby nie zapeszyć - niech Lech najpierw awansuje, a potem na pewno będziemy się cieszyć. Niemieckie przysłowie mówi - "Nie możesz sprzedać mleka, jeżeli nie masz krowy". My kibice Schalke wiemy o tym, aż za dobrze. Na finiszu ubiegłego sezonu byliśmy mistrzem przez 4 minuty, dlatego wolimy nie zapeszać. Jeżeli Lech awansuje, wtedy przyjedziemy i będziemy świętować razem z kibicami z Poznania. Ściskamy kciuku za Lecha, zawodnicy grają wybornie, klub się rozwija - zatem wszystko musi się udać."
|
Globi
|
|